W sercu Krzysi nie było jeszcze miłości

Musiałem i przypowieści, i mądre maksymy dla niego układać, które kazał sobie zawsze przed nocą powtarzać i według których politykę prowadził. Ucieszył się pan Wołodyjowski, gdy dowiedział się, z kim będzie miał do czynienia, i zaraz stosowne wydał rozkazy. Mówiąc do niej schylał głowę i zasuwał za siebie jedną nogę, jakby na znak, że przyklęknąć w każdej chwili gotów; mówił zaś z powagą, nigdy żartobliwie, chociaż na przykład z Baśką rad żartował. Jan Grzegorczyk - Jeśli to żołnierz wielki i krew przelewał - ozwała się Basia - godzi się go do kompanii przypuścić, czego też mi pan mój małżonek w liście nie broni. Jedzie on do Krymu za wykupnem kilku kupców ormiańskich z Kamieńca, którzy przy zmianie chana zostali złupieni i w jasyr wzięci. Zakręciwszy tedy palcami nad wargą, zwrócił się do Wołodyjowskiego i opowiedział mu cel swego przybycia. Nie bój się! Wczorajszego uczynku choćbym chciał się dopuścić, nie mogę, bo muszę na konie uważać. - Póki tchu w nozdrzech moich, póki ostatnia kropla krwi w piersi - zawołał z siłą głębokiego przekonania Zagłoba - nic z tego! Żyć bym w tak pohańbionym narodzie nie chciał, który by zdrajcę i judasza swego królem w nagrodę kreował! - Głos to nie tylko rozumu, ale i obywatelskiej cnoty! - mruknął znów podkanclerzy.

- Bo cztery w arytmetyce są działania. Przed nim migały baranie kapuzy Lipków. Krzysi zdawał się unikać, która spostrzegłszy to, wodziła za nim rozszerzonymi ze zdziwienia oczyma. Sprawy moje wymagają, abym się tam udał koniecznie, może na długo... Bogaty ojciec biedny ojciec A chciałaby potęga turecka na was iść, to byśmy sułtana bili; chciałby chan zagony puszczać, to chana. Jednakże dużo jeszcze wątpliwości zostało mu w duszy, więc tak ozwał się po chwili: - A wiesz ty, że o taką rzecz musiałaby być wojna z Turkiem? - Wojna i tak będzie! Czemu by kazali ordom pod Adrianopol iść? Wtedy chyba wojny nie będzie, jak niesnaski w sułtańskim państwie powstaną; jeżeli zaś i przyjdzie ruszyć w pole, połowa ordy będzie po naszej stronie. Liczył on bowiem, że gdy stronnictwa kondeuszowe, neuburskie i lotaryńskie, nie licząc innych pomniejszych, wzajem sobie będą przeszkadzać, wybór łatwo może paść na krajowca. - Służyłem ojczyźnie i swemu panu, obcych bogów nie szukając.

- Z tego małżeństwa, widzisz waćpan, rodzi się Basia. Prawdę rzekłszy, odkrycie, że Azja jest tatarskim kniaziem i synem Tuhaj-beja, zaimponowało i jemu niepomiernie. W śmierci jest dla mnie pociecha. - Mości panowie - rzekł - wiecie dobrze, jako wielu Lipków, nawet z takich, którzy od niepamiętnych lat na Litwie, i tu na Rusi siedzieli, teraz do ordy przeszło, zdradą się za dobrodziejstwa Rzeczypospolitej wywdzięczając. Owóż nic się z tego nie stało. Stanisław Michalkiewicz Mellechowiczem nazwałem się, żeby jego pościgu uniknąć. Na proceder z Tatary już nie wyjdę, w Dzikich Polach wietrzył nie będę, bom też i nie gończy, natomiast w generalnym ataku trzymaj się przy mnie, jeśli potrafisz, a pięknych rzeczy się napatrzysz. - Michałowi nie będziem się przeciwić! Krzysia osunęła się w objęcia pani stolnikowej i poczęły płakać obie.

Znalazłem ją w Bachczysaraju. Przebóg! Prośba konającego święta rzecz! Tej ja odmówić nie mogę! - Grzech byłby śmiertelny! - zakrzyknął Zagłoba. - A ot! - powtórzył pan Michał. Jednakże błagał ją, by ów dworek chciała, jak i dotąd, uważać za swoją rezydencję i wraz z mężem i panem Michałem w nim w czasie bliskiej już elekcji zamieszkać. John Eldredge Nic się jeszcze nie stało, nic nie zaszło, z Ketlingiem nie zamienili dotychczas dwóch słów na osobności, a choć myśl o nim ogarnęła ją całkowicie, przecie jakiś instynkt szeptał jej ustawicznie: „Strzeż się! Unikaj go!...” I unikała... Wielkie były wcześnie różnych kandydatów starania, wielkie partii rozmaitych współzawodnictwa, a choć to elekcja miała dopiero rozstrzygnąć, rozumiał wszakże każdy niezwykłą sejmu konwokacyjnego ważność. Za czym znów zabrał głos podkanclerzy: - Czy jest aby jeden, na którego zgodziliby się wszyscy? Gdzie jest taki, który by od razu tak przypadł rycerstwu do serca, by nikt nie śmiał przeciw wyborowi jego szemrać?... Bóg jeden wiedział, ile było zaparcia się siebie w tym życzeniu, jakie Wołodyjowskiemu wypowiedziała, by Bóg odmienił Krzysine serce - i za to spotykało ją niesłuszne posądzenie, szyderstwo, obelga w chwili właśnie, w której byłaby oddała krew, by pocieszyć niewdzięcznika.

Krzyki rozpaczliwe wstrząsały powietrzem, a Basi, niedawno jeszcze tak pełnej zapału, uczyniło się jakoś mdło i słabo. Widząc zaś, że pani Boska spogląda na nią ze wzrastającym zdumieniem, uderzyła się po szabelce i dodała z wielką chełpliwością: - I ja byłam w bitwie! A jakże! Tak to u nas! Dla Boga, pozwólże mi waćpani odejść, szatki przystojniejsze dla mojej płci wdziać i trochę ręce ze krwi obmyć, bo ż okrutnej bitwy wracamy. Lekkie rumieńce przeleciały przez smagławą twarz Krzysi. Jan Grzegorczyk - Wiem, com panu komendantowi powinien, jako zwierzchności mojej - odrzekł kłaniając się powtórnie Wołodyjowskiemu - wiem i to, żem od waćpanów tańszy, dlatego ich kompanii nie szukam; wasza miłość (tu zwrócił się znów do małego rycerza) pytała mnie o wspólników; mam ich w mojej robocie dwóch: jeden jest pan podstoli nowogrodzki, Bogusz, a drugi pan hetman wielki koronny. W samym początku zaburzyła ją tylko nieco materia rugów. Ale Zagłobie poczęło już w głowie świtać. - Mogłoby się i tak skończyć, kiedy bym tylko zechciał!.. - Dziękuję! - odpowiedział mały rycerz podnosząc na nią z wdzięcznością oczy.

Oczywiście, żem się im od ciebie pokłonił, ile że o tobie i o pannach całą epistołę napisałem. - Niech was aniołowie prowadzą - odrzekł ksiądz - jeśli tak, to o nic więcej nie chodzi. - Teraz już nie w Rzeczypospolitej, bo tamte strony odpadły. Ale teraz to inna rzecz. - Chcesz waćpanna wstąpić? - pytał Ketling dając znak odźwiernemu, by drzwi otworzył. Niech Bóg rozmnoży pokolenie twoje jako gwiazdy na niebie. I właśnie dlatego, że wiadomy mu był pociąg małego rycerza do Drohojowskiej, postanowił co prędzej Ketlingową z niej uczynić. daj ci Boże, Krzysiu, szczęście z Ketlingiem!...

I mają słuszność, bo przecie tak było i tak jest... - Michale! Tu pan Zagłoba począł z wielkim pośpiechem przekładać nogi przez poręcz skarbniczka, lecz nim przełożył jedną, Wołodyjowski zeskoczył z konia i już był przy wasągu. A nazajutrz zbudziwszy się powtórzył: - Dziś będę deklarował!... - Zali to myślisz, że jak ostaniesz, nie będzie ci gorzko, ilekroć pomyślisz: przyjacielam zaniechał! A jeszcze i Pan Bóg w gniewie słusznym łatwo błogosławieństwa może umknąć! - Sęk mi w głowę wbijasz. Więc gdy już drzwi były o kilkanaście kroków, rycerz uchwycił za kraj jej sukni. - I u sułtana zostaną? - Nie. Tymczasem podano obiad. Po czym znów do Zagłoby: - Dalibóg, że śnieg zaczyna padać.

- Jako i tobie byłem, pamiętasz? Bylem go tylko prędko znalazł, bo się boję, że się w jakowejś pustelni przytai albo gdzie w dalekich stepach zapadnie, do których od młodu nawykł. Stary wachmistrz dragoński widocznie tego samego był zdania, bo chwycił ręką za cugiel Basinego dzianecika, zawrócił go ku ucieczce i krzyknął desperackim niemal głosem: - W konie, jasna pani! Basia pomknęła jak wicher, ale sama; wierni trzej żołnierze stanęli murem na miejscu, by choć przez chwilę powstrzymać nieprzyjaciela i dać ukochanej pani czas odsadzenia się na większą odległość. Bo onych galerników raz na brzegu nawy wedle wiosła przykuwszy, nie odkuwają już nigdy, ani na noc, ani na dzień, ani na święta - i do śmierci w łańcuchach żyć tam trzeba; a tonieli okręt in pugna navali, to owi z nim razem tonąć muszą. - Nie będę dziś wcale spała! - rzekła sobie Krzysia. - Okrutnie się z tego cieszę - odrzekł pan Nowowiejski - bo teraz pewnie można będzie bezpiecznie do Raszkowa jechać. Natomiast pan Zagłoba bawił panią stolnikową, prawiąc jej o czynach pana Michałowych i własnych. - Zmarła! - krzyknął Kmicic chwytając się obiema rękoma za głowę. Kaganek z baraniego łoju płonął na stole, rzucając żółte blaski na twarz Mellechowicza, która była mimo całej swej piękności po prostu straszna, taka malowała się w niej zawziętość, okrucieństwo i dzika radość.


||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||